Nagroda i kara

(opracowanie T.Dykas)

Problem kar i nagród w wychowaniu wywołuje wiele dyskusji, wątpliwości, sporów wśród rodziców i wychowawców. Każdy ma tu swoje własne doświadczenia i przekonania. W rozmowach ojców, matek (czasem w jednym małżeństwie) zauważamy poważne różnice zdań: Ja tam swojego syna trzymam krótko. On wie, co mu wolno, a czego nie, wie, że jeśli jest nieposłuszny, gdy coś zbroi, kara go nie ominie?…Ależ, proszę pana! Przecież dziecka nie można tak surowo wychowywać. Nabawi się nerwicy. Dziecku potrzebna jest swoboda i łagodne wychowanie. Ja swojemu tłumaczę, wyjaśniam, ale nie umiem się na niego gniewać. Jest jeszcze mały. Nie można za wiele od niego wymagać. Jestem zdecydowaną przeciwniczką zmuszania i karania..Tak, tak. Widzę właśnie, że u państwa w domu rządzi dziecko?
Zwolennicy kar podkreślają ich wartość wychowawczą, przeciwnicy uznają za przeżytek, przyczynę lęków, nerwic, kłamstwa lub agresywności dzieci.Nie ma też jednolitego poglądu na rolę nagrody w wychowaniu. Każda rodzina ma tutaj pewne tradycje i od nich w dużej mierze zależy częstotliwość karania i nagradzania. W niektórych rodzinach panuje surowa atmosfera wychowawcza, dzieci są często karane, a rzadko chwalone. W innych- odwrotnie, dzieci się chwali, a rzadko karze.
W niektórych kręgach naszego społeczeństwa na ogół większe znaczenie przypisuje się karom niż nagrodom, istnieje przeświadczenie, że wybryki i przestępstwa młodzieży spowodowane są brakiem rygoru i kar. Pedagodzy natomiast za wartościowszą dla kształtowania osobowości uznają nagrodę, a kary proponują ograniczyć, zastąpić je porządkiem i konsekwencją w wymaganiach.

Pozornie kara wydaje się od nagrody skuteczniejsza, gdyż przynosi natychmiastowy skutek, dziecko ukarane przestaje się źle zachowywać, zaczyna płakać, przepraszać, obiecywać poprawę. Kara nie stanowi jednak czynnika utrwalającego dobre przyzwyczajenia i nawyki. W wychowaniu stosujemy zarówno nagrody, jak i kary. A każdą decyzję w tej sprawie trzeba dostosować do indywidualnych cech dziecka, do sytuacji, do rodzaju zachowania, do celu, który chcemy osiągnąć.

Kary trzeba dostosowywać do wieku i indywidualnej wrażliwości każdego dziecka. Bardzo wrażliwemu dziecku wystarczy upomnienie, zmartwienie matki, ostrzejsze zwrócenie uwagi, rozmowa i wytłumaczenie, na czym polega niewłaściwość postępowania. Dziecko mniej wrażliwe wymaga surowszych reakcji z naszej strony. Kara tak jak inne metody wychowawcze, ma dziecko uczyć właściwego postępowania, ale stosujemy ją wówczas, gdy nie pomaga perswazja, upomnienia, zawstydzanie, prośby i polecenia. Jeżeli pomimo kilkakrotnego upominania wykazywania niewłaściwości postępowania lub wielokrotnego przypominania dziecku o konieczności podjęcia swych obowiązków nie widzimy skutków ? to pozostaje ukaranie dziecka, stosownie dc wieku, okoliczności i rodzaju przewinienia. Inaczej dziecko czuje się bezkarne, będzie utrwalało złe zachowanie i lekceważyło polecenia dorosłych i swoje obowiązki.

Wybierając rodzaj kary pamiętajmy, że należy unikać kar niesprawiedliwych, niezrozumiałych dla dziecka lub kar, które mogą dziecku zaszkodzić. Najgorszą karą jest bicie, okazywanie przemocy, bez odwoływania się do wrażliwości i przeżyć dziecka. Częściej, więc należy stosować ostrą wymówkę. Odmówienie dziecku przyjemności, karą dla dziecka może być np. odwołanie niedzielnego pójścia z nim do kina, zrezygnowanie ze wspólnej zabawy, odkupienie zniszczonej rzeczy z zaoszczędzonych w skarbonce pieniędzy.

Znamy wielu zwolenników kar naturalnych, czyli ponoszenia konsekwencji złego postępowania (Jak sobie pościelisz tak się wyśpisz). Np., gdy dziecko nie przyniesie zabawek z podwórka ?zabawki zostaną zniszczone, gdy nie chce włożyć rękawic ? zmarznie. Kary naturalne byłyby wielce pouczające i pomocne w wychowaniu, ale skutki mogłyby się okazać niebezpieczne dla dziecka. Dlatego zamiast czekać na skutki, musimy zapobiegać, działać na wyobraźnię, wyprzedzać fakty, wyjaśniać, do czego mogłoby dojść, gdyby dziecko bezkarnie bawiło się zapałkami, wychodziło na słabo zamarznięty staw, niszczyło różne przedmioty, zabierało cudze rzeczy, kłamało, przeszkadzało innym dzieciom np.

Rodzice często wymierzają karę dziecku, któremu nauczycielka wpisała tzw. ?uwagę? do dziennika. Jak należy wówczas reagować? Otóż, jeżeli skargi na dziecko powtarzają się, nie skutkują ?prośby i groźby?, to niestety ? trzeba stosować kary, ale przedtem ? przeprosić wspólnie z dzieckiem poszkodowanych, dać dziecku czas na poprawę, porozmawiać z nauczycielem, ustalić przyczynę złego zachowania i ewentualne rodzaje kary. Przecież zdarza się, że dziecko jest nieznośne na lekcji dlatego, że chce zwrócić na siebie uwagę, pragnie czyjegoś zainteresowania.

Z karą trzeba postępować ostrożnie. Częste jej stosowanie nie daje wyników. Dziecko może się tak do kar przyzwyczaić, że trudno mu się bez nich obejść, że bez nich nie może funkcjonować, a brak stosowania kar, np. przez nauczyciela, uznaje za jego słabość. Można zaobserwować, że dzieci często karane zatracają ambicję, poczucie wstydu, wrażliwość.

W wychowaniu kara funkcjonuje tylko wespół z nagrodą, w systemie różnych metod wychowawczych. Dziecko, które zbiera same nagrody, nigdy nie było karane, nie doceniało ciężaru i przykrości kary, może nie rozumieć innych dzieci często karanych, może nawet skarżyć i domagać się ukarania swoich kolegów. Jeżeli dziecko zasłuży ? niech będzie ukarane, chociaż nagroda, powinna pojawiać się w wychowaniu częściej niż kara. Nagradzając dziecko podtrzymujemy jego wysiłek, utrwalamy dobre cechy, kształtujemy system wartości, pobudzamy ambicję, wyzwalamy pozytywne formy zachowania się, a przecież o to właściwie chodzi nam w wychowaniu.

2. Kiedy i jak nagradzać?

Nagroda odczuwana jest przez dziecko jako przyjemność, przynosi zadowolenie, wyraża uznanie rodziców dla dziecka za określone zachowanie czy osiągnięcia. Nagroda jest o wiele bardziej skuteczna niż kara, gdyż podtrzymuje i utrwala pozytywne cechy i zachowania dziecka, zachęca je do właściwego postępowania. Dziecko nagradzane nabiera wiary w siebie, zaufana do własnych możliwości, upewnia się w przekonaniu, że spełnia oczekiwania rodziców, że jest kochane i akceptowane. Mówiąc o nagradzaniu mamy na myśli nie tylko różne prezenty, tzw. nagrody rzeczowe w postaci zabawki, słodyczy, książki, ubrania, ale także pochwałę, pieszczotę, wyrażenie aprobaty. Nagrodą może być wspólna wycieczka, np. do zoo, wspólna zabawa, spacer, zaproszenie kolegów do domu, przyznanie dodatkowego przywileju, wyrażenie swojej radości i miłości: – Cieszę się, że mam takiego pracowitego syna. Zrobiłeś mi tym wielką przyjemność. Zuch jesteś. Za większe osiągnięcia wyróżniamy dziecko przed dziadkami, wujkami, znajomymi.

Nagrody w postaci prezentów powinny wiązać się ze szczególnymi okazjami lub osiągnięciami, np. na zakończenie roku szkolnego, nowy rok, imieniny czy urodziny, czasami też z powodu pokonania przez dziecko wyjątkowych trudności w czytaniu, ortografii, matematyce. Inne formy nagrody na ogół towarzyszą codziennemu życiu rodzinnemu. Obserwacje wykazują, że nasze dzieci dostają za dużo prezentów, a odczuwają niedosyt nagród w innej postaci, np. pieszczot, wspólnej zabawy, pochwały, akceptacji rodziców, wyrażenia radości z ich osiągnięć.

Nagrodę (np. rower, piłkę, łyżwy) możemy wcześniej zapowiedzieć, aby dziecko dążyło do jej zdobycia, zwłaszcza, gdy ma do pokonania trudności. Np. Jeżeli nauczysz się dobrze czytać w tym roku, to… Możesz liczyć na nową zabawkę, pod warunkiem…"
Oczekiwana nagroda niektóre dzieci mobilizuje do wysiłku, do wytrwałości, dokładności, wzmacnia wiec pracowitość, podtrzymuje aktywność.
Nadmierna ilość nagród uzyskiwanych bez odpowiedniego uzasadnienia demoralizuje i demobilizuje. Dziecku nie zależy już na nowej zabawce, a mama wciąż obiecuje, wciąż przynosi nową lalkę, samochód itd. Wartość nagrody maleje, skuteczność nagradzania – także. W zasadzie nie musimy nagradzać za zwykłe spełnianie obowiązków, chociaż wzorowe wykonywanie codziennych zajęć też zasługuje na pochwałę. Nie ma potrzeby wypłacania honorarium za piątki zdobyte w szkole, gdyż sama piątka jest już zapłatą za naukę.

3. Kiedy i jak dziecko może być ukarane?

Kara jest odczuwana jako przykrość, niespełnienie oczekiwań, wstyd, upokorzenie, odrzucenie przez rodziców. Trzeba ją dostosowywać do wieku i rozwoju dziecka, a także do rodzaju przewinienia. Dziecko 3-letnie, które nie rozumie, dlaczego nie należy włączać urządzeń elektrycznych, wyjmować szklanych rzeczy z kredensu, niszczyć czegoś itp. można ukarać zwykłym klapsem ze słownym uzupełnieniem, że tego robić nie wolno. W stosunku do dziecka w wieku szkolnym nie stosujemy kar fizycznych, a zawstydzamy je, strofujemy zawsze z uzasadnieniem, motywacją i perswazją.

Formy karania mogą być różne, np. wyrażanie dezaprobaty, wymówki, okazanie chłodu uczuciowego, odmówienie dziecku czegoś, do czego było przyzwyczajone (np. wspólnej zabawy, wieczornej pogawędki), wyrażenie swego zmartwienia, pokazanie przykrości.

Kara może przeciwdziałać złym zachowaniom, zniechęcić do złego, ale nie

utrwala, nie podtrzymuje postępowania dobrego. Często stosowana, niesprawiedliwa lub zbyt ostra może wywoływać niezamierzone skutki, np. niechęć do karzącego, co bardzo utrudnia pracę wychowawczą z dzieckiem.

Błędem jest stosowanie surowych kar za przewinienia błahe, które były popełniane z niewiedzy, przez nieuwagę (niechcący), nie można karać za to, że dziecko nie może się czegoś nauczyć, chociaż bardzo nad tym pracuje, bardzo się stara, a brak mu zdolności lub siły dla zwiększenia rezultatów swej pracy.

Gdy dziecko spodziewa się kary za otrzymaną dwójkę, za rozbity wazonik, zgubiony piórnik, wówczas stara się ukryć przewinienie lub zaczyna kłamać.

Lęk dziecka, brak poczucia bezpieczeństwa nie sprzyjają dobrej atmosferze w domu i efektom wychowawczym.

Kara, nawet mała, może skutkować, gdy dziecko będzie przekonane, że jest ona sprawiedliwa i gdy osoba karząca ma autorytet. Jeśli dziecko ma pozytywny stosunek do rodziców, gdy ich kocha i ceni. Wówczas zwykła wymówka z ich strony, smutek na twarzy matki powoduje zmiany w zachowaniu. W przypadku, gdy jest to osoba mało znacząca, obojętna, tę samą wymówkę potraktuje jako zrzędzenie.

Jak pomagać swojemu dziecku przejść przez szkołę?

oprac. Anna Dykas

Nie da się napisać uniwersalnego instruktażu, jak pomóc swojemu dziecku przejść przez szkołę, bo każde dziecko jest inne, każda szkoła inna i nauczyciele też bywają różni.
Psychologia wychowania pozwala jednak na ustalenie pewnych ogólnych reguł, wskazówek. Oto kilka z nich.

1) Nie strasz szkołą.
Rodzice często wpajają pierwszoklasistom lęk: "Zobaczysz, jak pójdziesz do szkoły, to dopiero będzie".
W ten sposób zaszczepiamy w dziecku strach przed szkołą, lęk przed nauką, nauczycielami. Tym sposobem nie pomożemy dziecku przystosować się do nowych obowiązków.

2) Wspieraj, a nie wyręczaj.
Pozostawmy naukę dziecku, to przecież jego zadanie. My możemy jedynie dziecko wspierać: pomóc mu znaleźć czas i miejsce na odrobienie lekcji, zainteresować książką, filmem, wytłumaczyć zadanie, kiedy samo sobie nie radzi i przychodzi z prośbą o pomoc. Ale nie odrabiajmy lekcji za niego ani nawet razem z nim. Oczywiście większość z nas postępuje inaczej. Często to nam zależy, aby dziecko odrobiło lekcje ( odciągamy od telewizora, komputera), kilkakrotnie powtarzamy: odrób zadanie! Ustalmy z dzieckiem zasady
(najlepiej na początku roku szkolnego), a potem przestrzegajmy ich.

3) Schowaj swoje ambicje do kieszeni.
Rodzice mają ambicje, żeby ich dziecko zostało lekarzem, muzykiem, inżynierem. Oczywiście mają prawo do tego, ale bez przesady.
Jeżeli my uważamy, że jakiś zawód jest wymarzony dla naszego dziecka, to wcale nie znaczy, że uszczęśliwi on nasze dziecko. Chcemy by córka interesowała się np. informatyką, spróbujmy ją tym zafascynować. Jednak dopuśćmy możliwość, że może to odrzucić, bo dla niej to będzie nudne. Zauważmy jaki ma talent, i pomóżmy jej go rozwijać.

4) Mądrze motywuj.
Wielu rodziców uważa, że groźba pasa lub awantury zmotywują dziecko do nauki. Nieprawda. Od kar lepsze są nagrody, ale tu trzeba również ostrożnie postępować. Złotym środkiem będzie drobna nagroda w postaci uznania rodziców, pochwały. Nie doprowadźmy do tego, aby dziecko uczyło się tylko dla nagrody ( np. rzeczowej).

5) Doceniaj osiągnięcia dziecka, a nie stopnie.
Po powrocie do domu często pytamy: Co dostałeś?, a nie czego się dowiedziałeś? Starajmy się zauważyć i doceniać nawet najmniejsze postępy i osiągnięcia dziecka.

6) Ufaj swojemu dziecku, nie odtrącaj go.
Dziecko ma czasem w szkole furę kłopotów – z nauką, rówieśnikami i musi mieć z tym do kogo przyjść. Znajdźmy czas, aby wysłuchać dziecko, zrozumieć jego uczucia, pomóc mu odnaleźć się w tym. Jeśli my tego nie zrobimy, poszuka pociechy lub wyjaśnienia gdzie indziej.

7) Nie chroń dziecka przed konsekwencjami.
Jeżeli dziecko zrobi coś złego, nie brońmy go – niech poniesie konsekwencje swojego czynu. Jeżeli wyczuje, że rodzic ślepo go broni będzie nadal źle postępował, wiedząc, że i tak nie zostanie ukarany , a obroną niech się martwią rodzice – "oni już tam coś wymyślą na moje usprawiedliwienie".

Rodzice w życiu szkoły

 

(Edukacja i Dialog nr 5/2002 – Grażyna Przygodzka-Musiał )

Współpraca rodziców i szkoły nie zawsze jest właściwie rozumiana i realizowana; między szkołą a rodzicami często się zdarzają różnice w poglądach na wychowanie dzieci, a czasami brakuje po prostu zaufania i chęci współpartnerstwa.

Współpraca rodziców ze szkołą to sprawa trudna i delikatna ze względu na dużą liczbę czynników, które różnicują środowisko rodzinne. Są nimi: wiek rodziców, pochodzenie społeczne, poziom życia kulturalnego, środki materialne itd. Jej pomyślność zależy od rozpoznania, z jakim środowiskiem mamy do czynienia. Wiedza ta wskaże kierunek podjęcia działań w celu przybliżenia rodzicom wiedzy o rozwoju wychowania i nauczania swoich pociech. Często wiedza ta jest niewystarczająca, nabyta spontanicznie, tradycyjna, uzależniona od poziomu wykształcenia. W tej sytuacji zwiększanie wiedzy rodziców o wychowaniu, potrzebach rozwojowych staje się niezmiernie ważne. Należy pomóc rodzinie w pokonywaniu trudności, roztaczać nad dziećmi opiekę poza godzinami nauki w szkole, organizować czas wolny uczniów.

Z przeprowadzonej przeze mnie analizy dzienników szkolnych i rozmów z nauczycielami i rodzicami wynika, że około 18% rodziców nie utrzymuje ze szkołą stałego kontaktu i przychodzi do szkoły wyłącznie na wezwanie nauczyciela. Rodzice często komentowali takie sytuacje następująco:

  • Nie mam czasu na bieganie do szkoły, bo muszę pracować, a wiem, że nauczyciele dobrze się zajmują moim dzieckiem.
  • Oceny mojego dziecka i tak znam, bo są wpisywane do dzienniczka, to po co będę chodziła na zebrania? – strata czasu.
  • Wychowawca ciągle krytykuje moje dziecko, więc chodzę tylko wtedy, gdy muszę.
  • Mój syn dobrze się uczy, więc przychodzę do szkoły tylko, gdy nauczycielka tego wymaga.

Wypowiedzi te świadczą o tym, że rodzice nie dostrzegają potrzeby szerszej współpracy ze szkołą, a nie jest to zjawisko pozytywne. Pragnę podkreślić, że z mojego doświadczenia wynika, iż każde spotkanie z rodzicami powinno mieć cechy partnerskiego dialogu, a nie monologu nauczyciela. Żadna ze stron nie musi czuć się mniej wartościowa. Tylko współpraca może przynieść zamierzone efekty, a motorem tej współpracy powinien być nauczyciel.

Aby uczestnictwo rodziców w życiu szkoły było coraz większe, należy ich włączać w sprawy życia szkoły. Rodzice powinni brać aktywny udział w procesie jej rozwoju. Mogą oni dostrzec takie sprawy, które wymykają się spod kontroli nauczycieli, a które są ważne dla szkoły. Dlatego należy pozwolić rodzicom na wyrażanie ich opinii i oczekiwań wobec szkoły – przeprowadzać ankiety, otwarte rozmowy, tak, aby czuli się potrzebni i docenieni. Należy ich zachęcać do działań na rzecz szkoły.

Aby rodzice rzeczywiście wpływali na życie szkoły, należy im stworzyć odpowiednie warunki zachęty (S. Wlazło):

  • wpisywanie do księgi szkoły zasłużonych rodziców,
  • przekazywanie rodzicom informacji o pracy szkoły,
  • umożliwienie rodzicom prezentacji efektów swoich zainteresowań,
  • udział rodziców w imprezach szkolnych,
  • założenie skrzynki kontaktowej, do której rodzice wrzucaliby na przykład informacje typu: czego oczekuję od szkoły, co oferuję szkole,
  • organizowanie spotkań z rodzicami,
  • prowadzenie sondaży, wywiadów w celu zebrania informacji, jak rodzice postrzegają szkołę.

Rodzice powinni być informowani o zmianach zachodzących w szkole, a osoby chętne – mieć możliwość aktywnego uczestniczenia w nich. Udzielanie się rodziców w pracach na rzecz szkoły jest zjawiskiem bardzo pożądanym. W czasie, gdy dyrektorzy borykają się z brakiem funduszy, pomoc rodziców jest bardzo cenna. Udział rodziców w życiu szkoły może mieć bardzo różne formy. W zakresie dydaktycznym rodzice mogą uczestniczyć w wyposażaniu sal w pomoce dydaktyczne, mogą pomagać nauczycielowi w własnoręcznym wykonywaniu niektórych pomocy, jak również zaoferować pomoc materialną. Wielu rodziców chętnie uczestniczy w malowaniu klas, remontach, naprawach urządzeń szkolnych oraz sprzętu (krzesła, stoliki i tym podobne).

Dużą rolę do odegrania mają rodzice w zakresie spraw wychowawczych i opiekuńczych. Chętnie widziana przez nauczycieli bywa pomoc rodziców w organizowaniu różnego rodzaju uroczystości klasowych i szkolnych (dekorowanie sal, przygotowanie pomieszczeń, rekwizytów i tym podobne). Rodzice mogą też służyć swoją pomocą w organizowaniu wycieczek, wyjść do kina, teatru. Pomoc w dziedzinie kultury i sportu może polegać na organizowaniu i inicjowaniu zabaw, imprez sportowych i dobroczynnych, konkursów wiedzy o swoim regionie i innych.

Nauczyciele powinni zabiegać o włączenie się rodziców do prac na rzecz szkoły zachęcać ich do pomocy, ukazywać korzyści z tym związane. Dużą rolę ma również do odegrania dyrektor, który na różnego rodzaju spotkaniach z rodzicami może apelować o ich pomoc, zachęcać do prac na rzecz szkoły, pamiętać o podziękowaniu za dotychczasowe, uświadamiać rodziców, że pracując dla szkoły pracują dla dobra swoich dzieci.

Chcąc się dowiedzieć, w jakim stopniu rodzice udzielali się w pracach na rzecz szkoły, przeprowadziłam badania, z których wynika, że tylko 11,1% rodziców brało często udział w pracach na rzecz szkoły, a 3% udzielało się bardzo często. W ogóle nie uczestniczyło w żadnych pracach 25% a 27% brało w nich udział tylko wtedy, gdy byli do tego zmuszeni. Ponad 36% respondentów przyznało się do rzadkiego uczestnictwa w nich.

Ogólnie można zauważyć, że udział rodziców w pracach dla szkoły jest niewystarczający. Przyczyny tego zjawiska są różne. Rodzice tłumaczą się związanym z sytuacją zawodową brakiem czasu. Obecnie obserwuje się wzrost troski rodziców o zabezpieczenie materialne bytu dziecka, zmniejsza się natomiast ich zainteresowanie sferą potrzeb i doznań psychicznych. Gdy oboje rodzice pracują, często opiekę nad dzieckiem do godzin popołudniowych przejmuje szkoła (świetlica), a rodzice, wracając późnym popołudniem do domu, tłumaczą, że nie mogli zdążyć z pracami i zajęciami domowymi, nie mają czasu na przypilnowanie swoich pociech, aby odrobiły zadanie czy też nauczyły się lekcji. Rodzice często nie poczuwają się do obowiązku pomagania szkole. Pozyskiwanie rodziców przez wychowawców klas oraz dyrektora szkoły powinno odnieść pozytywny skutek. Niektórym rodzicom trzeba wskazać kierunki działania, zachęcić, pokazać korzyści, a na pewno włączą się w proces życia szkoły.

Czas poświęcony szkole przez rodziców i ich praca na rzecz szkoły nie mogą być niezauważone. Każda praca, szczególnie społeczna, powinna być doceniona. Podziękowanie za jej wkład powinien wyrazić dyrektor szkoły z okazji nadarzającej się uroczystości szkolnej czy też w bezpośredniej rozmowie z zainteresowanym.

MOJE DZIECKO W PRZEDSZKOLU I SZKOLE PORADNIK DLA RODZICÓW UCZNIÓW ZE SPECJALNYMI POTRZEBAMI EDUKACYJ

Zapraszamy serdecznie wszystkich Rodziców do zapoznania się z PORADNIKIEM DLA RODZICÓW UCZNIÓW ZE SPECJALNYMI POTRZEBAMI EDUKACYJNYMI – „MOJE DZIECKO W PRZEDSZKOLU I SZKOLE”.

Poradnik "Moje dziecko w przedszkolu i szkole" został opracowany przez pracowników Ośrodka Rozwoju Edukacji, aby przybliżyć Państwu możliwości, jakie stwarzają nowe przepisy prawa oświatowego.  

Z całością  treści zawartych w poradniku możecie się Państwo zapoznać:

  • na stronie internetowej MEN www.men.gov.pl

  • na stronie internetowej Ośrodka Rozwoju Edukacji www.ore.edu.pl

  • w wersji elektronicznej naszej strony internetowej w dziale „Dla Rodziców – Warto przeczytać”:

  • Materiały

  • Poradnik dla Rodziców

  • Prezentacja – Rodzice w szkole

  • Scenariusz spotkania promującego

  • Scenariusz ORE

Telewizja, komputer, internet a rozwój dziecka

Joanna Dzyr – Opieczyńska

Lublin

 

Telewizja, komputer, internet a rozwój dziecka

 

Pewne osiągnięcia techniki wrosły w nasze życie i stanowią nieodłączny element codziennego krajobrazu. Trudno dziś jest wyobrazić sobie dom bez telewizora czy komputera. Czy zastanawialiście się jednak kiedyś nad tym jaki wpływ te „cuda techniki” mają na najmłodszych???

TELEWIZJA

Zastanów się, ile czasu spędza twoje dziecko przed telewizorem. Więcej niż 3 godziny dziennie? Czy zdajesz sobie sprawę, jakie to może mieć skutki dla jej zdrowia fizycznego i psychicznego? Jeśli ograniczysz dziecku czas spędzony przed telewizorem i pozwolisz mu oglądać tylko wartościowe filmy i programy (niektóre razem z tobą), nie zmieniając co chwilę kanału, dziecko ma szansę rozwijać dzięki telewizji umiejętności wyrażania opinii, oceniania i poszerzania swojej wiedzy o świecie. Ale uwaga! Psychologowie ostrzegają, że nadmiar czasu spędzonego przed ekranem ma bardzo negatywne konsekwencje. Gdy dziecko spędza większość czasu na oglądaniu telewizji, cierpią na tym m.in. jego kontakty z rówieśnikami. Ma niewiele czasu, by ich bliżej poznać i zaprzyjaźnić się z nimi. Nie znajduje także ujścia jego energia. Nauczyciele mówią, że najwięcej problemów z okiełznaniem szalejących dzieci mają… w poniedziałki. Dlaczego? Weekendowy bezruch przed telewizorem dzieci muszą odreagować, nie panują wtedy nad swoją aktywnością. Nie bez znaczenia dla psychiki dziecka jest także to, co ogląda. Przemoc na ekranie i drastyczne sceny, na które staje się coraz bardziej obojętne, mogą skutkować brakiem wrażliwości na uczucia innych ludzi. W świadomości dziecka oglądającego filmy, w których leje się krew tworzy się fałszywy obraz świata. Dziecko nie ma dystansu do zabiegów scenarzystów, którzy chcą jak najdłużej przykuć uwagę widza. Piętrzą tragiczne wypadki, niebezpieczeństwa. Zmiany w układach partnerskich bohaterów, oszukiwanie dla własnych korzyści, zdrada nie są w filmach niczym nagannym. Dziecko nie zdaje sobie sprawy z fikcyjności. W efekcie perypetie postaci filmowych budują jego własne doświadczenia w takim samym stopniu jak to, co dzieje się naprawdę. Czasem dziecko nawet nieświadomie naśladuje to, co widziało w telewizji. W stwierdzeniu, że telewizja ogranicza dziecięcą wyobraźnię, jest wiele prawdy. Posługuje się bowiem głównym obrazem, który zawsze towarzyszy słowu na ekranie. Minimalizuje również znaczenie innych źródeł informacji. Mały telemaniak nie ma więc czasu ani ochoty np. na czytanie książek. Jeśli już po jakieś sięga, to tylko po te, które są bogato ilustrowane. Nudzą go także audycje radiowe, opowiadane bajki. Często nie potrafi nawet powtórzyć ich treści.

Negatywne konsekwencje oglądania telewizji:
• Sen
Jeśli dziecko ogląda telewizje zbyt późno, gorzej śpi. Brutalne sceny mogą budzić w nim lęk i niepokój, być przyczyną koszmarów nocnych.
• Wzrok i postawa
Aby uniknąć bólu głowy spowodowanego zmęczeniem oczu, widz musi siedzieć w bezpiecznej odległości od ekranu (równej sześciokrotnej długości jego przekątnej) i co pół godziny zrobić przerwę. Zmęczenie i pobudzenie spowodowane oglądaniem telewizji jest szkodliwe dla dzieci uczulonych na światło i podatnych na napady drgawek. Stały ruch na ekranie wywołuje reakcję skupienia na nim uwagi, a szybkie zmiany obrazu i głośne dźwięki pobudzają w wysokim stopniu system nerwowy. Siedzenie w bezruchu, często w niewłaściwej pozycji, może mieć także wpływ na rozwój wad postawy.
• Jedzenie
Dziecko siedzące przed telewizorem chętnie sięga po słodycze a nadmiar spożywanego cukru i brak ruchu mają negatywny wpływ na młody organizm.
• Zachowanie
Przemoc i brutalne sceny na ekranie nie pozostają bez wpływu na zachowanie młodego człowieka. Dziecko uczy się być biernym odbiorcą, nie analizuje docierających do niego informacji – ich sensu i znaczenia (szybkie następstwo przedstawionego materiału uniemożliwia mu prawidłową „obróbkę” tych danych w formie powtórzenia i refleksji).

PAMIĘTAJ!
Już w 1985 r. terminem „telemaniak” zaczęto określać osoby, które spędzały przed telewizorem więcej niż 2 godz. dziennie. Niedawno przeprowadzono badania, by przekonać się, ile czasu poświęca oglądaniu telewizji przeciętne dziecko. Okazało się, że maluchy do trzeciego roku życia siedzą przed telewizorem średnio od 13 do 33 minut, cztero- i sześciolatki od 52 do 87 minut, a dzieci w wieku od 7 do 9 roku życia oglądaniu różnych programów telewizyjnych poświęcają od 81 do 113 minut dziennie.

RADY DLA RODZICÓW
Kolorowy telewizor wytwarza promieniowanie elektromagnetyczne o wyższej częstotliwości niż telewizor czarno-biały. Warto też wiedzie, że telewizor (także wieża audio czy magnetowid) obsługiwany pilotem silniej promieniuje, bo wciąż jest w gotowości. W miarę zbliżania się do ekranu promieniowanie jest intensywniejsze.

Dziecko jest idealnym, bo jednym z najwytrwalszych widzów filmów, kreskówek i reklam. Statystyki mówią, że do chwili ukończenia szkoły średniej przeciętne dziecko obejrzy ponad 300 tys. Reklam telewizyjnych. Większość z nas nie zdaje sobie sprawy jak bardzo ulega ich wpływom i manipulacjom, tym bardziej więc podatne na reklamowe oszustwa są dzieci (ponad 70% piąto- i szóstoklasistów wierzy w prawdziwość informacji podawanych w reklamach). Dzieci łatwiej jest omamić efektywnymi pozorami, dlatego są one łakomym kąskiem dla licznych producentów. Którego z rodziców nie błagały o reklamowane zabawki czy produkty spożywcze? Najczęściej prośby te okazują się skuteczne co świadczy o tym że reklamodawca osiągnął swój cel.
Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że nasze dzieci poza nami i pedagogami mają wielu anonimowych nauczycieli ze szklanego ekranu. Statystycznie spędzają oni z naszymi pociechami więcej czasu niż wykładowcy ze szkoły. Aktorzy, piosenkarze, prezenterzy przekazują im różne informacje i opinie, które nie zawsze uznalibyśmy za właściwe.
Z drugiej strony trzeba jednak przyznać, że trudno żyć bez źródła wiedzy, jakim są media. Warto więc korzystać z różnych osiągnięć technicznych naszych czasów.

KOMPUTER
Komputer pomaga w edukacji i rozwoju dziecka, a prawidłowy dobór programów edukacyjnych może ułatwić mu zdobywanie wiedzy, kształtuje logiczne myślenie, uczy kojarzenia faktów, wytrwałości, cierpliwości, szybkiego podejmowania decyzji, spostrzegawczości, zręczności, refleksu i podzielności uwagi. Mimo tych jego niewątpliwych zalet trudno lekceważyć zagrożenia związane z nieograniczonym dostępem dziecka do Internetu i nieodpowiednich dla niego gier

Komputery mogą upośledzać:
• Rozwijanie umiejętności samokierowania niezbędnej do wyzwolenia się z uzależnień, bowiem urządzenia te kształtują bierne postawy.
• Doskonalenie podstawowych umiejętności porozumiewania się – czytania, pisania, ekspresji werbalnej; kontakt z komputerem nie stymuluje rozwoju mowy.
• Odkrywanie własnych słabych i mocnych stron.
• Realizowanie własnych marzeń.

INTERNET
Każdy użytkownik Internetu może wejść do „cyberprzestrzeni” i wymieniać tam poglądy lub uzyskać dostęp do informacji naukowych. To niewątpliwie zalety Internetu. Ale ma on także drugie oblicze. Korzystające z niego dzieci mogą także trafiać na strony, których treść jest dla ich wieku nieodpowiednia (seks, przemoc itd.). w pokojach pogawędek dzieci narażone są np. na kontakt z nieodpowiednimi osobami. Zdarza się, że w ten sposób nawiązują z nimi kontakt pedofile. Trzeba więc pomóc dzieciom znaleźć w sieci odpowiednie dla nich miejsca i porozmawiać o najlepszych sposobach korzystania z Internetu.
Zdaniem psychologów, wszystko wskazuje na to, że nieumiarkowane używanie Internetu może prowadzić do psychicznego uzależnienia. Niektórzy internauci są tak zafascynowani możliwościami tego medium, że, będąc w sieci, tracą całkowite poczucie czasu, zaniedbują kontakty towarzyskie, szkołę lub pracę. Świat realny w oczach tych ludzi traci na znaczeniu, dlatego także w Polsce zaczęto już tworzyć dla nich grupy terapeutyczne.
Najnowsze badania dowodzą, że wszystkie elektroniczne media audiowizualne wywołują uchwytne zmiany w mózgu dziecka, mające negatywny wpływ na zdolności przetwarzania informacji, czyli uczenia się i myślenia. Naszym obowiązkiem jest więc kontrolowanie czasu, jaki poświęca im dziecko.

Warto przeczytać
• J. Anderson, R. Wilkins „Żegnaj telewizorku. Jak nauczyć swoją rodzinę rozsądnie korzystać z telewizora, gier komputerowych i Internetu?” Wyd. Adamantan.
• Z. G. Grzegorski „Ja, dziecko i TV. Poradnik dla rodziców i wychowawców”. Wyd. Księgarnia św. Wojciecha i Uniwersytet A. Mickiewicza – Wydział Teologiczny
• P. Wallace „Psychologia Internetu” Wyd. Rebis
• A. Braun „Mniej… to często znaczy więcej, czyli jak radzić sobie z dziecięcą konsumpcją i zapobiegać uzależnieniom” Wyd. Jedność

Wykorzystane źródła:
Encyklopedia rodzice i dzieci. Red. M. Pawlus Wydaw. Park, Bielsko-Biała 2002